Hej!

Dzisiaj testuję kolejną maseczkę z serii drogeryjnych.

Tym razem moja skóra obcowała z:

Yoskine, Termo – oczyszczający zabieg wulkaniczny. Cena ok 6zł

20161113_090043

Co obiecuje nam producent? Jest to dwufazowy zabieg (1. step peeling zeolitowy, 2 step. czarna maska z lawy).

Po nałożeniu peelingu na wilgotną skórę doprowadzamy do reakcji termicznej. Pod jej wpływem skóra rozgrzewa się, otwierają się pory , usuwane są zanieczyszczenia i nadmiar łoju.

Bio-aktywna glinka z lawy wulkanicznej oczyszcza pory, wyraźnie zmniejszając widoczność wszelkich nierówności na skórze. Po jej zastosowaniu mamy mieć gładką i matową cerę.

I jak wyszło?

 

Efekt jest fajny, ale bez wow! Peeling zdecydowanie na plus, maseczka pozostawia wiele do życzenia.

+ peeling jest rewelacyjny, skóra po nim faktycznie jest idealnie gładka i świeża

+ maseczka utrzymuje efekt peelingu

– nie zauważyłam poprawy stanu cery

– widoczność zanieczyszczeń nie zmniejszyła się jakoś wyraźnie, jak obiecuje producent.

Yoskine warto zastosować nawet dla samego peelingu, ale ja osobiście już troszkę więcej wymagam od maseczek.